UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Font Size

Layout

Menu Style

Cpanel

Smacznie i treściwie!

 

Takie powinno być zwięzłe sprawozdanie z tegorocznego „Świetomięsa” z punktu widzenia jego producenta. Zadanie to nadzwyczaj trudne, zwłaszcza dla kogoś, kto jeszcze po uszy tkwi w emocjach i nie pozbył się skorupy odpowiedzialności po dziewięciomiesięcznych przygotowaniach i ostatecznej realizacji projektu, kiedy jeszcze trwa zamykanie imprezy, podsumowywanie działań, zbieranie ocen, rozliczanie itd. itp.

Myślę, że prawdziwy i obiektywny obraz przekazują doniesienia mediów, które powoli, ale szczelnie, zapełniają internet. Jeśli poczytać te relacje i przejrzeć całe mnóstwo reportaży fotograficznych i filmowych można dojść tylko do jednego wniosku: Świętomięs Polski na Śląsku był wielkim, ogromnym wydarzeniem kulinarnym i artystycznym. Być może największym tego typu przedsięwzięciem w historii regionu, co zauważył – podczas jednej z poprzedzających konferencji prasowych – dyrektor Michał Wójcik z katowickiej Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej  Przedsiębiorczości. To spostrzeżenie najpierw nas – jako organizatorów – onieśmieliło, ale już po imprezie, kiedy przewidywania się sprawdziły, dodaje dumy i poczucia pewności, że obrany kierunek jest słuszny. Przede wszystkim ze względu na ogrom pracy jaki włożono w sporządzenie tej gigantycznej strawy.

Sukces imprezy, o czym nie wolno nam zapominać, to przede wszystkim zasługa Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP. Odwaga i zdecydowanie Janusza Rodziewicza, Prezesa oraz otwarty umysł i twórcze powołanie Jacka Marcinkowskiego, Prezesa Honorowego. Ale to także wysiłek sympatycznych dziewczyn z Biura Zarządu SRW: Ani Pasik i Ilonki Suwały, to owocne współdziałanie stałych i wypróbowanych już partnerów: Stampy, Jurka Głowackiego, zespołu Danusi Bujak, Celinki Nierodkiewicz, Józka Konarczaka  i wielu, wielu innych, i też – dodam nieskromnie – trochę mojej osoby. „Z wami na koniec świata!” - tak się wyraził, mając na myśli nas, jeden ze znanych na Śląsku producentów mięsnych Ernestyn Janeta. Ponadto, co dodał,  „Świętomięs” przeszedł wszelkie oczekiwania środowiska branżowego jeśli chodzi o skalę i zasięg przedsięwzięcia.

I rzeczywiście już dziś, zaledwie dwa dni po imprezie, kiedy to piszę, można powiedzieć, że był to prawdziwy spektakl, wielowymiarowe widowisko kulinarne i promocyjne, które toczyło sie równolegle w kilkunastu planach. W licznych strefach tematycznych nie tylko  posilano się i degustowano najróżniejsze przysmaki mięsne kuchni polskiej, międzynarodowej i regionalnej, ale uczestniczono w spotkaniach z naukowcami i znanymi sportowcami. Sektory „Mięso dla Zdrowia” i „Mięso dla Sportu” odwiedzały dosłownie tłumy! Profesorowie: Katarzyna Pawłowska-Góral ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Władysław Migdał z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, nie kryli zdziwienia. W warunkach piknikowych pełne audytorium słuchaczy na fachowych prelekcjach i długa kolejka po porady i konsultacje? To niemożliwe! A jednak. Na Świetomięsie, wszystko jest możliwe. I do tego ta radość młodych entuzjastów sportu  podczas spotkań z mistrzami olimpijskimi i uczestnikami towarzyszących naszej imprezie Mistrzostw Świata w Biegu na 24 Godziny. I ta niesamowita frekwencja na prezentacji bobsleja i pokazach walk judo oraz sprawności strzeleckiej.  Tak, to rezultat świetnych relacji z katowicką AWF.

Ogółem w spotkaniach edukacyjnych w obu tych strefach wzięło udział ponad 20 pracowników nauki i 40 zawodników i trenerów.
Bardzo owocnie ułożyła się współpraca ze Śląską Izba Rolniczą, a to głównie za sprawą  nadzwyczaj aktywnej pani Bożenki Hankiewicz, dyrektor Biura Zarządu. Jej autorski program folklorystyczno-kulinarny zaprezentowany na Scenie Ludowej i w kulisach spotkał się z wielkim uznaniem publiczności. W tym obszarze panowało przepełnienie! Podczas obfitych degustacji śląskich specjałów musiała – i to nie raz – interweniować ochrona. A zespoły artystyczne były najwyższej próby! I te Wiejskie

Gospodynie... Super.
Oczywiście, z uwagi na bardzo mięsny charakter imprezy głównym bohaterem wydarzenia było właśnie mięso i to pod różnymi postaciami. A więc Kocioł Świętomięsny ze oryginalną  potrawą drobiowo-wieprzowo-wołową, flaki wołowe, największa porcja na świecie – które zapisały się do Księgi Rekordów Guinnessa, dzięki firmie ZPM Biernacki, a także Polska Wołowina na Polskim Stole, Polska Wieprzowina w Systemach Jakości, Drób Białe Mięso jako temat i surowiec porad praktycznych i warsztatów. Nie zabrakło też słynnego Krupnioka, który w drodze po Certyfikat Unii Europejskiej zatrzymał się na chwilę, a raczej zawisł (sic!) nad Dużą Łąką Parku chorzowskiego wyciągnięty na długim maszcie specjalnie sprowadzonego dźwigu. Była również najbardziej śląska ze wszystkich kiełbas, czyli Śląska, a odsłonięcie Gali obu tych smakołyków nastąpiło tuż po Ceremonii Otwarcia i Paradzie Mięsnej, czyli w samo południe, w niedzielę. Działaniom tym towarzyszył Korowód poprowadzony przez orkiestrę Dętą KWK Mysłowice – Wesoła i Remigiusz Rączka, jako Mistrz Kulinarny Mięsnego Śląska oraz Andrzej Stania, jako Główny Rzeźnik, Prezes katowickiego Cechu. Za nimi, w odświętnym orszaku, poszli młodzi adepci sztuki wędliniarskiej ze Szkoły Przemysłu Spożywczego w Szopienicach i artyści Teatru Galimatias. Było bardzo radośnie i kolorowo.

W części oficjalnej w imieniu organizatorów wystąpił Jerzy Bartnik, Prezes Związku Rzemiosła Polskiego, a gospodarzy reprezentował prof. Jan Klimek z katowickiej Izby Rzemieslniczej. List Ministra Stanisława Kalemby odczytała przedstawicielka Ministerstwa p. dyrektor Anita Szczykutowicz. A potem odbyło się wręczenie nagrody Carnelius i nominacji. Zaszczytny tytuł i złote pióro – decyzją Kapituły – odebrała w tym roku red. Anna Wysoczańska. Znana dziennikarka, związana od lat z PAP-em nie kryła wzruszenia. Okazuje się, że ze względu na zainteresowanie środowiska dziennikarskiego, i to wyróżnienie – podobnie jak sam Świętomięs – nabiera coraz większego znaczenia i staje się powoli marką.

Zdając relację z wydarzenia, nie można pominąć konferencji „Aktualne problemy branży mięsnej”. I ta część, organizowana we współpracy z firmą Weindich i w jej siedzibie, także zakończyła sie sukcesem. Znakomite wystąpienia prelegentów m.in. prof. Stanisława Kowalczyka, Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz ożywiona dyskusja, zwłaszcza na tematy dotyczące zachowania przedstawicieli branży mięsnej wobec mediów w sytuacjach kryzysowych, uświadomiła wszystkim zebranym jak bardzo potrzebne są takie spotkania . A nas organizatorów przekonała o konieczności ich kontynuowania i organizowania przy okazji każdej edycji Świętomięsa.

Rzecz jasna nie byłoby imprezy bez atrakcyjnego programu artystycznego. I chociaż główną gwiazdą naszego przedsięwzięcia jest i pozostaje Mięso, w klimat świetnie wpisały się Śląskie Przeboje pierwszego dnia i Krzysztof Krawczyk z zespołem dnia drugiego.  Na występ tego ostatniego przybyły dosłownie rzesze fanów.
No i właśnie, na koniec trochę statystyki. Wg szacunkowych obliczeń odwiedziło nas w Parku Śląskim ok. 36 – 40 tys. osób, wydano ponad 45 tys. porcji, w tym ponad 20 tys. flaków. Rozdano w formie – jak to sie mówi na Śląsku „geszenków”  w hermetycznych opakowaniach prawie tonę Krupnioka i Kiełbasy Sląskiej, a na rzecz imprezy – łącznie z ochroną i zatrudnionymi w Parku – pracowało prawie 370 osób. Te mega liczby mówią same za siebie.
Jak zauważyli goście uczestniczący w obu edycjach imprezy, tej w Chorzowie towarzyszył większy rozmach no i frekwencja. Frekwencja, frekwencja!

A więc najważniejszy cel: promocja polskiego mięsa został osiągnięty.
Udało się! Jakże mogło być inaczej.
I było nie tylko smacznie i treściwie, ale bardzo, bardzo i bardzo...
O czym zapewnia z wielka radością.

Andrzej Łyszyk, producent imprezy.

„Świętomięs Polski”, 8 – 9 września 2012, Park Śląski w Chorzowie.                                         
Impreza finansowana z Funduszu Promocji Mięsa Drobiowego, Wieprzowego i Wołowego.

Jesteś tutaj: Home Chorzów 2012